Projekt Konstytucji PiS. Nowa konstytucja PiS

W sieci można znaleźć projekt konstytucji, którą PiS chciał odnawiać Polskę jeszcze w 2010 roku. Projekt wisiał długo na stronach internetowych Prawa i Sprawiedliwości, ale gdy zarysowała się perspektywa samodzielnych rządów, Jarosław Kaczyński najwidoczniej uznał, że warto ten projekt schować i się nim nie chwalić. A szkoda, bo - przynajmniej w mojej ocenie - powinien służyć studentom prawa jako ćwiczenie intelektualne i... przestroga.PiS-owska konstytucja w rozdziale II zatytułowanym "Wolności, prawa i obowiązki człowieka i obywatela" to lektura frapująca. Różni się w przedmiotowym zakresie od obowiązującej ustawy zasadniczej tak, jak potrafi różnić się Jarosław Kaczyński przed wyborami, od Jarosława Kaczyńskiego po wyborach. Niby to samo, a jednak diabeł tkwi w szczegółach.REKLAMAREKLAMAObowiązująca w Polsce Konstytucja mówi wyraźnie, że prawa obywatelskie mogą być ograniczone tylko w czterech sytuacjach - gdy jest to koniecznie dla: 1) bezpieczeństwa lub porządku publicznego, 2) ochrony środowiska, 3) zdrowia i moralności publicznej, 4) zagwarantowania wolności i praw innych osób. Artykuł 31 kończy zdanie: "Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw". Koniec kropka.W projekcie PiS katalog sytuacji, w których można ograniczać wolności obywatelskie w zasadzie jest otwarty. Kluczowy jest tu bowiem zwrot "w szczególności". A więc - według PiS - można ograniczać prawa obywatelskie "w celu realizacji dobra wspólnego, w szczególności w celu ochrony zdrowia i moralności publicznej, środowiska, bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego". Nie trzeba profesora prawa, ani językoznawcy, by wiedzieć, że "w szczególności" używamy, gdy chcemy wymienić przykłady, ale nie chcemy tworzyć zamkniętego katalogu (numerus clausus).Zresztą cały rozdział II to intelektualne wyzwanie. Czytelnik sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie: czy jest to rozdział o wolnościach i prawach obywatelskich, czy też przeciwnie - o ich ograniczaniu. PiS-owscy "konstytucjonaliści" wprawdzie zgadzają się z twierdzeniem zawartym w obowiązującej Konstytucji, że wspomniane ograniczenia nie mogą naruszać istoty wolności i praw, ale zgadzają się z nim tyle o ile. Bo - uwaga, ważny cytat - ograniczenia nie mogą naruszać istoty tylko "poszczególnych wolności i praw". Poszczególnych, czyli - trzymając się językowej definicji - wybranych z wielu. Można domniemywać, że "konstytucjonaliści" z PiS niejako z niesmakiem popierają to całe gadanie o dążeniu do poszanowania wolności i praw obywatelskich. Obrzydzenie wyrazili w stwierdzeniu, że nie wolno ograniczeniami pogwałcać "istoty poszczególnych wolności i praw, chyba że [ograniczenia] polegają na orzeczeniu przez sąd sprawiedliwej kary". Innymi słowy: wolności i prawa obywatelskie - owszem, proszę bardzo, ale nie wtedy, gdy sąd orzeknie sprawiedliwą karę. Zaiste wymowne."Ziobryzm" w czystej postaciIntrygujący jest też zapis o tym, że "wolności i prawa zagwarantowane w Konstytucji nie mogą być nadużywane". Bardzo słusznie, bo nadużywanie jako takie jest karygodne. PiS wyraża obawę, że nadużywanie może prowadzić: 1) do zamachów na porządek prawny, 2) do czerpania korzyści z naruszenia prawa. Dlatego też te dwie sytuacje powinny być napiętnowane. Najczęściej piętnował i piętnuje takie sytuacje Zbigniew Ziobro. Ale nie ma on jeszcze niestety konstytucyjnych narzędzi, by napiętnować to tak jak trzeba. A jak próbował napiętnować tak jak trzeba, to Sejm próbował postawić go przed Trybunałem Stanu, co tylko daje PiS-owi dodatkowy argument za tym, że obecną Konstytucję trzeba zmienić.Minister sprawiedliwości wypalił kilka dni temu, że Platforma dokonała czerwcową ustawą o Trybunale Konstytucyjnym zamachu na demokrację. Gdyby weszła w życie PiS-owska konstytucja mielibyśmy już powody, by zamachowcom ograniczyć wolności i prawa obywatelskie. Tym bardziej, że Platforma chciała czerpać korzyści, uchwalając - jak się okazało - częściowo niekonstytucyjną ustawę. Tu pomocny w zwalczaniu zamachowców i złodziei byłby też art. 4. PiS-owskiej konstytucji, mówiący o tym, że do zadań władz publicznych należy "bezwzględne zwalczanie lekceważenia prawa i nadużywania władzy przez funkcjonariuszy publicznych". Znów odwołam się do językowej definicji. Bezwzględny: 1. surowy, okrutny; 2. świadczący o surowości, okrucieństwie; 3. niedopuszczający wyjątków, odchyleń; 4. niczym nieuwarunkowany (słownik języka polskiego PWN). Sprawdziłem również, w jakim kontekście pada to słowo w obowiązującej Konstytucji. Użyto je 9 razy, za każdym razem w zwrocie "bezwzględna większość". Pozwolę sobie zobrazować różnicę w "bezwzględnościach" obu konstytucji porównaniem wymowy dwóch zdań: "Polska - nasz wspólny dom" i "Polska - nasz wspólny dom publiczny".Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronieO tym, jaki stosunek ma doktor prawa, prezydent Andrzej Duda do zasady niezależności sądów i niezawisłości sędziów, każdy widzi. Omawiana konstytucja umocniłaby jego pozycję w środowisku sędziowskim i usankcjonowała obecne posunięc

Źródło: Projekt Konstytucji PiS. Nowa konstytucja PiS